Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 877 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Nowy blog

niedziela, 02 grudnia 2012 14:52

Od dzisiaj będę pisała bloga na blogspocie, ponieważ denerwuję mnie licznik odwiedzin który naprawiają od roku. Oto link: www.mada-g-ascar.blogspot.com


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Rozdział 8 ,,Trening"

niedziela, 02 grudnia 2012 12:40

 

Podeszłam do Ascara i wtuliłam się w jego grzywę. Była miękka w dotyku. Natychmiast na niego wsiadłam i zaczęłam galopować w stronę jednej z ustawionych stacjonat. Muszę trenować, ponieważ za dwa tygodnie będę miała egzamin na srebrną odznakę jeździecką. Jeśli chcę dobrze wypaść przed jurorami muszę trenować. Na jutro mam wymyślić układ. Wymyśla go Patrycja. Z pytań przygotowuje mnie Anka, która test na srebrną odznakę jeździecką zdała miesiąc temu. Przyjaciółki są jednak pomocne.

* * *

Gdy pokonałam ostatnią przeszkodę- piramidę, usłyszałam oklaski. Robiła to pani Elżbieta, w średnim wieku, trenerka skoków. Podjechałam pod płot i powiedziałam serdecznie:

-Dzień dobry!

Pani Ela uśmiechnęła się mówiąc:

-Witaj Magda. To twój koń?

-Tak.

-Muszę ci powiedzieć, że współpracujecie ze sobą idealnie.

-Dziękuje.

-Nie ma za co. Słyszałam, że bierzesz udział w turnieju Claymont.

-Tak, a za dwa tygodnie będę starała się zdobyć srebrną odznakę jeździecką.

-Mam nadzieję, że ci się uda. Muszę już iść, twój ojciec mnie woła.

Po tych słowach pani Ela poszła w stronę patio. Ja zaczęłam znowu pokonywać przeszkody.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Rozdział 7 ,,Biblioteka"

piątek, 30 listopada 2012 9:04

 

Przebudziłam się o szóstej rano. Lucyfer leżał pod moim łóżkiem. Wstałam ociężale, pogłaskałam teriera i poszłam wziąć prysznic. Lecz okazało się, że nie ma mydła. Musiałam myć się szamponem. Lepsze to niż brak szamponu...

* * *

Wybiegłam z domu, rzucając swój plecak na plecy. Czułam się tak jakby ktoś rzucił na mnie siedem kilogramów kartofli. Droga do szkoły trwała trzy minuty. Szybko wparowałam do szatni, by zacząć zmieniać buty. Myślałam, że jestem spóźniona. Klops! Trzydzieści minut przed dzwonkiem. To jest kara za brak spóźnień w podstawówce. Byłam przyzwyczajona do wczesnego wstawania, ponieważ droga do mojej dawnej szkoły trwała piętnaście minut. Musiałam jakoś przezwyciężyć nudę albo czytaniem gazetki szkolnej, albo czytaniem któregoś z podręczników. Miałam do wyboru matematykę, biologię, przyrodę, historie i wiele innych. Zaczęłam uczyć się matematyki i historii, ponieważ panie od tych przedmiotów zapowiedziały niezapowiedziane kartkówki. Dziwne prawda?

* * *

Wreszcie zadzwonił dzwonek zaczynający 20-minutową przerwę. Zbiegłam na parter, tam właśnie znajdowała się biblioteka, moje ulubione pomieszczenie w szkole. Zapukałam i weszłam do środka. Panował tam wyniosły, dumny i historyczny klimat. Na ścianach wisiały obrazy sławnych artystów. Po lewej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do pokoju w którym znajdowały się bardzo stare książki. Uczniowie ze starszych klas nazywali to pomieszczenie spiżarnią. Przywitałam się z panią Urszulą. Bibliotekarka miała około czterdziestu lat albo przynajmniej na tyle wyglądała. Jej brązowe włosy, były już dotknięte lekką siwizną. Pani Ula nosiła powyciągany sweter, pasujący idealnie do koloru jej oczu, które podkreślały okulary.

Podeszłam do szafki z napisem „Science fiction” i wyjęłam jedną z książek. Usiadłam na krześle i zaczęłam ją czytać.

-----------------------------------------

Wybaczcie, że nie pisałam tak długo, ale okazało się, że abonament na internet się skończył i przez ok. dwa tygodnie nie miałam dostępu do internetu. Wybaczcie, ale żeby znaleźć jakiś naprawdę dobry i tani internet to trzeba się naszukać, ale znalazłam i obiecuję, że jutro napiszę następny rozdział, a jak będe miała więcej czasu to może nawet dwa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Rozdział 6 ,,Sen"

poniedziałek, 19 listopada 2012 9:12

 

Znalazłam się w mrocznym lesie. Gęste chmury i mgły uniemożliwiały rozpoznanie miejsca. Co chwilę na moich rzęsach powstawały krople wody. Szłam przed siebie. Spojrzałam na swoje stopy, były całe we mgle. Nagle się wyróciłam. Poczułam straszliwy bół, w jednej chwili zaczełam płakać. Przez łzy spojrzałam na swoje kolano, z zadraśnięcia wypływało dużo krwi. Skuliłam się w kłębek i cichutko łkałam. Wtedy usłyszałam:

-Magdo! Magdo!

W jednej chwili stanełam jak wryta. Okazało się, że głos ten wydawał wodospad. I to nie byle jaki, ponieważ woda płyneła z dołu do góry, zamiast odwrotnie. Weszłam do jeziorka, kolano zostało zamoczone w wodzie. W tej chwili przestało krwawić, a rana się zagoiła. Spojrzałam na nie, wogule nie było widać zadraśnięcia. Zamoczyłam ręce w wodzie i umyłam sobie twarz. Nagle poczułam dotyk czyjejś ręki na moim ramieniu. Usłyszałam:

-Magdo... Magdo...

Powoli odwróciłam się i ujrzałam...

* * *

-Mama? Co tutaj robisz?

-Kochanie chciałabym z tobą porozmawiać na temat turnieju Cleymont.

Dopiero w tej chwili zauważyłam, że nie znajduje się w lesie, lecz w moim własnym pokoju. Znajome plakaty z końmi wisiały na białej ścianie, która czasami była upaćkana zieloną farbą. Były to starania zrobienia remontu przez tatę.

-Może usiądziesz na łóżku?-zapytała mama.

Zorientowałam się, że siedze na podłodze. Powoli wstałam i usiadłam na łóżku koło mojej mamy. Bolały mnie całe plecy i głowa.

Zauważyłam, że jest już noc, więc zapytałam:

-Ile ja spałam?

-Trzy godziny.

-Naprawdę?

-Tak -rzekła matka po czym nastała chwila ciszy.-Ojciec mówił mi o waszej kłótni. Porozmawiałam z nim. Zgodził się.

-Na co?

-Na twój udział w zawodach Claymont.

-Naprawdę?

Po tych słowach rzuciłam się mamie na szyję i zaczęłam płakać ze szczęścia.

-----------------------------------

Wrzuciłam szósty rozdział, pisałam przepisywałam go całą noc, chociaż miałam wybity kciuk. Teraz mam dla was miłą wiadomość, w środę wrzucę następny rozdział.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Rozdział 5 ,,Czy wystartujesz?"

piątek, 16 listopada 2012 20:04

 

 

Zdumiałam się pytaniem Patrycji. Najczęściej to jej ojciec wybierał zawodników. I to bardzo dobrych, samych mistrzów. Ale ja? Mam konia dopiero od dwóch dni, sama uczyłam się jeździć konno dopiero trzy lata, a skoków dwa. Posiadam tylko brązową odznakę jeździecką. Mistrzowie mają złote. Nadal nie mogę uwierzyć, że to akurat mnie wybrała Patrycja. Może i skacze na wysokich przeszkodach, ale żeby mnie?

-Nie-powiedziałam zdumiona.-Żartujesz ze mnie?

-Nie, wcale nie- zaczeła tłumaczyć się Pati.-To prawda, proszę. Zrób to dla mnie i dla mojego ojca. Jesteś najlepsza.

Najlepsza, to słowo ukazywało wszystkie moje marzenia. Od zawsze chciałam być mistrzem Polski albo Europy w skokach. Nagle poczułam, że to marzenie jest całkiem blisko. Tak jakby wyciągało do mnie ręke.

Po zerknięciu na Patrycję, która robiła słodkie oczka. Po chwili nie wytrzymałam i powiedziałam:

-No dobra. Wezme udział w zawodach, ale najpierw muszę zapytać ojca.

-Oh, dzięki-powiedziała uszczęśliwiona przyjaciółka i rzuciła mi się na szyję.

* * *

-Nie.

-No ale tato. To dla mnie i Pati jest bardzo ważne.

-Nic z tego. Jeszcze nigdy nie byłaś na zawodach jeździeckich.

-A może to czas bym wreszcie wystartowała-powiedziałam i wyszłam z salonu.

Szłam szybko na balkon. Chciałam jak najszybciej uciec od tych gorzkich słów, które bębniły mi w głowie. Czułam się okropnie. Czemu ojciec nigdy nie chce mnie gdzieś wysłać. Zacisnełam zęby i wyszłam drugimi drzwiami prowadzącymi do kuchni. Biegłam w stronę pokoju.

* * *

Rzuciłam się na łóżko i zaczełam płakać. Świat wokół mnie zaczął wirować. Myśli i słowa waliły moją czaszkę. Z trudem zasnełam...

 

------------------------------------------------

I oto rozdział 5! Cieszcie się ludy czytające mojego bloga, ponieważ przypomniałam sobie login na blooga.pl !

A teraz wracając do rzeczywistości. W środę na WF-ie wybiłam sobie palec. Żeby było gorzej, był to kciuk, mojej prawej ręki. A to właśnie nią piszę, więc rozdziały mogą się opóźnić.

Ostatnio planowałam założyć sobie konto na komixxach.pl. Chociaż nadal nie mam śmiałości, aby wstąpić w rzeszę komiksowiczów. Niewiem czemu się wam zwierzam, ale cóż. Raz kozie śmierć.

Mam prośbę, moglibyście obejrzeć moje rysunki, a później napisać w komentarzu czy się wam podobają? Oto link do wcześniejszej notki: http://mada-g-ascar.bloog.pl/id,332112288,title,Okladka-i-postacie,index.html

No to kończe i udanego dnia, ranka lub wieczora, zależy o której godzinie to czytacie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 745  

O moim bloogu

Opowiadanie o czarnowłosej dziewczynie Magdzie i jej gniadym koniu Ascarze, potomkiem Landgrafa I. Pierwsza książka ,,Mada(g)Ascar i turniej zamku Claymont" opowiada o staraniach Magdy, w wzięciu udzi...

więcej...

Opowiadanie o czarnowłosej dziewczynie Magdzie i jej gniadym koniu Ascarze, potomkiem Landgrafa I. Pierwsza książka ,,Mada(g)Ascar i turniej zamku Claymont" opowiada o staraniach Magdy, w wzięciu udziału w prestiżowych zawodach zamku Claymont, umieszczonego 150 km pod Warszawą.

schowaj...

O mnie

Hej.
Do tego bloga założyłam specjalnie email szalwiacp@wp.pl .

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Archiwum